BIEC DALEJ I WYŻEJ, czyli to i tamto o bieganiu, triathlonie, górach i samym sobie

środa, 26 marca 2014

- Iga! Iga! Tylko Iga!
- Super jest, ale Robert wymiótł.
- O nie moi mili, to Ava wymiotła!
- Halo, halo, ale miały być maksymalnie cztery wersy, a ona napisała pięć!
- Ignorancie Ty! Dziewczyna napisała najprawdziwszy limeryk, a Ty będziesz jej wypominał jedną linijkę różnicy?!

Tak mniej-więcej wyglądały obrady jury, które przy wirtualnym stole zebrało się, by rozwiązać wierszykowy pĄ-kĄkurs. Kurde, sami widzicie, że lekko nie było, ale summa summarum, posiłkowani przez przedstawiciela Zalando.pl Pąpkinsi zdecydowali, że stówkę na zakupy w tym jakże fajnym sklepie dostanie….

AVA, która stworzyła takie oto arcydzieło:

Rzekła do brata dziewoja z Tolkmicka
Wątłość ramion mych jest zaiste epicka
Do Smashing Pąpkins wstąp lepiej drużyny
by pĄpek dwie stówki trzaskać w pół godziny
odparł brat prężąc sześciopak i bicka.

OK, jest lekko nieregulaminowe, ale przecież zasady są po to, by je łamać;) A wierszyk jest absolutnie genialny! Przyznajcie, z ręką na sercu, rozwalający, nie?:) Uważam, że autorka powinna zmienić formę bloga i zacząć pisać o bieganiu wierszem. Ava Avą, ale jak wspomniałem, podobało nam się jeszcze kilka innych wierszyków. Wyróżnienia, za które nagrodą jest publikacja wierszyka na najfajniejszym blogu świata otrzymują:

IGA PRUCIAK
Codziennie, z mocą i determinacją
Gołymi rękami walczy z grawitacją -
PĄpując, brzÓchując, każdy dzień wita
PĄpkowo-BrzÓchowa Elit Elita!

Oraz ROBERT MUSZYŃSKI
Wielka siła w rękach drzemie.
Wielka moc z brzócha bucha.
Tylko Smashing pąpkins
Zrobi z Ciebie ekstra zucha!

Jak zwykle w takich sytuacjach spisaliście się na medal, za udział w obu kĄkursach bardzo wszystkim dziękuję, mieliśmy z wierszyków naprawdę dużo pĄ-śmiechu:)

Nagroda specjalna:)
Pozwólcie, że na chwilę wrócę jeszcze do poprzedniego kĄkursu, w którym typowaliście mój wynik na 5 km. W kĄkursowy dzień pobiegłem przeziębiony, z fatalnym samopoczuciem i wyszło 18:50, za co stówkę dostał już Iroman. Ale tydzień później w pełni zdrowia wyszło 18:19, a dokładnie co do sekundy typował tyle Leszek! Trzeba przyznać, że facet idealnie wyczuł moje możliwości, ale stówek od Zalando już nie mam. Jednak... w tajnym sejfie znalazłem jeszcze jednego brata bliźniaka Pimpusia! Leszku, co Ty na to?:)

1:24, 1:24, 1:24...
Za kilka dni Półmaraton Warszawski. Już czuję przedstartową nerwówkę, już mam zaplanowany strój, żywienie i piwo, jakie wypiję po zakończeniu:) Kurde-blaszka. No nigdy jeszcze na żadnym starcie nie miałem tak wysoko zawieszonej poprzeczki jak teraz w Warszawie i za dwa tygodnie w Rotterdamie. Udało mi się mocno przepracować zimę, kostka prawie nie boli (choć prawie robi różnicę, nie...?) ale 1:24 i 3:00, które chcę połamać to w tej chwili śliska granica moich możliwości. Obserwując zmęczenie i tętno na treningach wnioskuję, że jedno i drugie jest do zrobienia przy stuprocentowo sprzyjających okolicznościach. Łydka jest prężna, udo mocne, a brzuch i klata takie, że dziś fizjoterapeuta, u którego dawno nie byłem, przywitał mnie słowami: „Widzę, że jest forma!”:) Ale zniweczyć ciężko przepracowaną zimę i ambitne plany może wszystko. Pogoda, zły dzień, problemy zdrowotne, upadek itd.

Tak wyglądać będzie pĄ-koszulka, w której zaatakuję warszawską połówkę:)

Już dziś zachęcam więc szanownych czytelników blogaska do wspierania na trasie wszystkich półmaratończyków. I tych szybkich i tych mniej szybkich. A Gdyby ktoś chciał wypatrzyć mnie, to pobiegnę zapewne w pĄ-koszulce, z czerwonym numerem startowym i planuję biec na czas 1:24, co oznacza tempo nieco poniżej 4 min/km. Zatem na przykład na 10 km powinienem być w okolicy godziny 9:40 10:40, a na mecie o 10:24 11:24, bo zakładam, że linię startu przekroczę dość szybko, więc różnica pomiędzy czasem netto i brutto nie będzie duża. Jak mnie go zobaczy to niech drze pyszczka ile tylko się da, każda forma wsparcia mile widziana!:)

Pamiętajcie, że kibicowanie to nie tylko stanie na trasie i czekanie na swojego człowieka. Dajcie jak najwięcej energii każdemu przebiegającemu!

A trasa półmaratonu wyglądać będzie tak:

10 komentarzy :

  1. Jeszcze raz dziękuję - nie sądziłam że się zakwalifikuję z limerykiem, ale bardzo lubię limeryki, a najbardziej E. Leara.
    Pozdrawiam wszystkich pozostałych wyróżnionych - Ku chwale drużyny Smashing Pąpkins!!!!
    I na szybko, potreningowo:
    Po treningu Ava do Fejsa zasiadła
    Klika, cpyka, nagle... kopara opadła:
    Łot? Nagrodę? Za wierszyk? Ludziska!
    Już od łez mokrą chustkę wyciska
    tak wzruszona, że stówka jej wpadła.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się dziewczyno naprawdę zastanów nad przestawieniem bloga na poezję!! ;)

      Usuń
  2. Z tej Avy to Szymborska jest doprawdy..

    OdpowiedzUsuń
  3. Obiecuję dopingować ile sił w płucach (to znaczy ile sił zostanie, gdy będę biegł za Tobą tempem 4:14). Startuję z żółtej strefy, więc może choć na początku usłyszysz moje okrzyki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ava! Gratulacje i brawa! :)

    A ja się bardzo cieszę, że skutecznie utrudniłam jury decyzję ;) Serdeczne dzięki za publikację! Jednak nie ma większego wyróżnienia od trzykrotnego wymienienia mojego imienia w pierwszym zdaniu na "najfajniejszym blogu świata" :D Miło mi! Miło, że hĄ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. aaaaale bym pokibicowała! o rety! no nic, pozostaje wirtualnie póki co :)
    a Avie gratulacje! wowowow!

    OdpowiedzUsuń
  6. Miłosz by się nie powtydził takiej twórczości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać ludzie mają więcej talentów niż tylko bieganie ;)

    OdpowiedzUsuń