BIEC DALEJ I WYŻEJ, czyli to i tamto o bieganiu, triathlonie, górach i samym sobie

wtorek, 8 lipca 2014


Wyjątkowo miły w dotyku materiał, elastyczność i bardzo dobra jakość wykonania – to najważniejsze zalety koszulki bez rękawów marki Brubeck z kolekcji Athletic. Wady? A owszem, są. Po intensywnym wysiłku koszulka nieciekawie wygląda, bo plamy potu są na niej bardziej widoczne niż na konkurencyjnych. Więcej wad nie zauważono, howgh.

Koszulki (o takie: kliku-kliku) dostaliśmy od Brubecka (my – Blogacze, którzy wystąpili na tegorocznej edycji sztafety maratońskiej Accreo Ekiden). Nie miałem z marką wcześniej styczności, więc możliwość otrzymania koszulki bardzo mi się spodobała, bo od znajomych słyszałem, że to ubrania warte uwagi. Czy wiecie, że Brubeck to polska marka? Ja sam nie wiedziałem, a po zapoznaniu się z tą informacją, mój poziom sympatii do niej od razu wzrósł!:) Ot, tak już mam, że lubię to, co nasze. Jak czytamy na stronie Brubecka, marka powstała w 2005 r. w Zduńskiej Woli i specjalizuje się w termoaktywnej odzieży sportowej oraz bawełnianej i wełnianej bieliźnie bezszwowej.

Pierwszy kontakt z koszulką to duże zaskoczenie. Myśląc o sportowej koszulce technicznej spodziewamy się najczęściej koszulki niemalże plastikowej, niezbyt przyjemnej w dotyku. Okazuje się jednak, że z materiałów syntetycznych można zrobić coś, co dla skóry będzie miłe w odbiorze. Koszulka Athletic wykonana jest w 62 proc. z poliamidu i 38 proc. z poliestru. Sprawdziłem kilka innych, które mam i są one robione z samego poliestru, wygląda na to, że tajemnica Brubecka leży więc w poliamidzie.

Jak informuje producent, koszulka ma dwie warstwy. Ta wewnętrzna (z poliestru) ma za zadanie jak najszybsze odprowadzenie wilgoci od skóry i w mojej ocenie sobie z tym radzi podobnie jak większość koszulek technicznych, które mam. Kto mnie zna, ten wie, że pocę się jak sto diabłów, więc po jakimś czasie każda koszulka mówi „pas” i ilości wylanego ze mnie potu nie jest w stanie już odprowadzać. Tu jest podobnie. Koszulka nie wyróżnia się więc ani na plus, ani na minus. Nie spotkałem jeszcze takiej, która z moją potliwością potrafiłaby sobie poradzić, wnioskuję więc, że... takowej po prostu jeszcze nie wyprodukowano.

Koszulka w akcji. Zwróćcie uwagę na zbliżenie, a szczególnie obszar pod szyją.
Kwadrans później plama zajmuje już połowę klatki piersiowej.

Warstwa zewnętrzna (z poliamidu) ma odbierać ciepło i wilgoć od tej wewnętrznej i oddawać ją na zewnątrz. Koszulka którą mam ma bardzo ładny żywy kolor, którego nazwy nie jestem w stanie podać, bo przecież faceci znają tylko kilka kolorów i ten się do nich nie zalicza;) W każdym razie prezentuje ładnie i żywo. Koszulka ma dziurki, które mają zapewne odprowadzać nadmiar ciepła. Czy to ma jakikolwiek wpływ na komfort użytkowania? Nie dostrzegłem różnicy.

Wiem jednak, że jak porządnie się spocę (koszulka nie ma rękawków, fajnie sprawdza się latem, a latem bywa ciepło), to plamy potu są na niej bardzo widoczne, co nie wygląda dobrze. Nie wiem, czy wynika to z owej dwuwarstwowości (być może zewnętrzna warstwa nie umie odprowadzić tyle potu, co ja produkuję), czy czegoś innego, ale dla mnie jest to wada. Wprawdzie niektórzy nie zwracają uwagi na estetykę w czasie biegania, ja sam często mam facjatę jak zombie, na ile można zły wygląd zminimalizować, staram się to robić.

Blogaczowa ekipa w (prawie) komplecie;)

Po stronie plusów warto zapisać przede wszystkim wygodę – jak już wspomniałem, koszulka jest bardzo miła w dotyku, na dodatek nie ma szwów czy innych elementów, które mogłyby spowodować nieprzyjemności. Często odzież lub obuwie nazywane jest „bezszwowym” gdy ma szwy, które mniej niż standardowe odstają. Tu po bokach rzeczywiście nie ma szwów! Nie wiem, jak to jest zrobione, bo wygląda jakby koszulka została uszyta z kawałka materiału o kształcie walca. Intrygujące;) Może ktoś z Was ma wiedzę jak to się robi? Delikatne szwy są oczywiście na krańcach i ramiączkach, ale są tak zrobione tak, że nie przeszkadzają.

Zawsze zwracam uwagę na bezpieczeństwo. Mamy tu z przodu odblaskowy napis Brubeck, a z tyłu dwa paski po bokach. Sprawdziłem i działa:) Ogólnie koszulka jest świetnie wykonana, zakładam ją z dużą przyjemnością, nie tylko na trening. Jest jedną z moich biegowych rzeczy, które po prostu lubię mieć na sobie.

Wg strony Brubecka koszulka kosztuje 90 zł. Nie jest to mało. Jak na koszulkę to wręcz w mojej ocenie dużo. Za podobne pieniądze można na wyprzedaży wyrwać np. softshell (ostatnio za 99 zł kupiłem takowy w 4F, swoją drogą, to też polska firma!). Ale biorąc pod uwagę jej jakość oraz fakt, że nie jest produkowana w Kambodży, Tajwanie czy innych Chinach, byłbym w stanie za nią tyle zapłacić. Brubeck dołącza tym samym do listy moich ulubionych marek.


10 komentarzy :

  1. Kupiłam koszulkę od nich przypadkiem - ot potrzebowałam nowej trekkingowej i tak jakoś się napatoczyła no i się zakochałam w Brubecku w trakcie górskiego łazęgowania. Najbardziej za tę miękkość właśnie. Komfortowa, nic nie obciera, nie gryzie, tak jak lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to! Ona się naprawdę wyróżnia:)

      Usuń
  2. Mam gacie tej firmy i to moje ulubione gacie ever! Nie wiedziałem, że to polska firma. Moja sympatia też od razu wzrosła. Dokupię sobie jeszcze kilka par gaci w takim razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chodzę po górach w Brubeckach od kilku (pięciu? siedmiu?) lat. Nie ma lepszych podstawowych koszulek i bokserek. Nie było jeszcze produktu Brubecka na który bym narzekał - koszulki krótkie, bez rękawów z długim rękawem a nawet z długim i dodatkiem wełny (choć nie tak miękkie jak merino to bardzo ciepłe), bokserki. W jednej koszulce biegam od ponad trzech lat na większości zawodów, na których ubieram więcej niż jedną warstę. Jako pierwsza warstwa tuż przy skórze, odprowadzająca pot i utrzymująca ciepło - jest niezastąpiona. I nie do zdarcia. Myślę że ma już ponad dwa tysiące kilometrów przebiegu (zawody, treningi, chodzenie po górach) i wciąż wygląda jak niewiele używana. Nie zmieniła kształtu, nie przetarła się. Najlepsza koszulka ever, nie chcę myśleć, że kiedyś się zużyje i będę się musiał z nią rozstać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak jeszcze nie mielismy dzieci i intensywnie zimą się snowboardowalismy to gacie (getry z długą nogawką) termiczne Brubecka byly podstawą naszego ubioru. Sentyment do gaci pozostał i do tej pory biegam w majtach od Brubecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba muszę zanabyć takowe, skoro kolejna osoba je chwali!:)

      Usuń
  5. Ja mam cały zestaw Brubekowych ciuchów jako pierwsza warstwa ubrań na motocykl - bielizna termiczna na jesień + koszulka i spodnie na lato + do biegania i na fitness 3 koszulki i bluzę z długim rekawem jestem z nich mega zadowolona. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. A firma ta jest z mojej rodzinnej miejscowości, więc wiedziałem, że polska :-P Sam używam od dawna i polecam każdemu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, trzeba swoje polecać (o ile jest dobre, ale to akurat jest:D)

      Usuń
  7. Jeśli chodzi o termogacie to Bruebeck jest niezły. Stosunek cena/jakoś jest baardzo wysoki. Jeśli zaś rozchodzi się ogólnie o kosmiczną technologię i mega jakość w kalesonach czy innych majtasach no to Craft na szpicy (z ceną też;P)

    OdpowiedzUsuń