BIEC DALEJ I WYŻEJ, czyli to i tamto o bieganiu, triathlonie, górach i samym sobie

niedziela, 10 sierpnia 2014


Przyzwyczaiłem się do tego, że to mi kibicują. Że mówię, o której godzinie będę przebiegał tu i tam, że słyszę „dawaj Krasuuuus!” albo „nakurwiaj!” i inne rzeczy, które sprawiają, że przebieram nogami szybciej. Że chce mi się bardziej. W recenzji książki „Biegać mądrze” zwracałem uwagę na kilka rzeczy, na które książka ta otworzyła mi oczy. Wśród nich było m.in. kibicowanie. Na PozTri pojawiłem się więc w tym roku nie jako zawodnik, a jako kibic. Znajomych startowało tam co nie miara, było więc kogo wspierać! Wymieniać nie będę, bo na bank zapomnę o kimś i będzie afera;) Nie ukrywam, że jednym z powodów, dla których chciałem pojechać do Poznania, była też możliwość zostania chwilowym asystentem Magdaleny, czyli bezapelacyjnej królowej polskich tri-kibiców, która swoim waleniem w Garnek Mocy dodaje siły w najtrudniejszych momentach prawie każdych zawodów.

No i pojechaliśmy. Muszę przyznać, że stojąc na brzegu Malty to nielekko Im zazdrościłem. Gdy wybrzmiała armata startowa to aż ciary mnie przeszły po plecach! Tak to cudnie wyglądało, te tysiąc osób w wodzie! Najbardziej niesamowity był dźwięk, do którego przyrównać da się jedynie tupot stóp podczas (Pół)Maratonu Warszawskiego, gdy ten przebiega tunelem. Dźwięk rąk i nóg intensywnie pracujących w wodzie był nie-do-o-pi-sa-nia. Nie umiem tego opisać, ale przeżywałem w trakcie ogromne emocje, odbierałem niemal mistycznie.

Popodniecawszy się startem, popędziliśmy z NKŚ na metę etapu pływackiego, by wyłapywać tam znajomych. I pojawiali się. Jeden po drugim, po drugim trzecia, kolejna i kolejny. Ależ ja Im zazdrościłem, ależ na nich spoglądałem! W miarę upływu czasu moja zazdrość niestety nie opadała. Jedna z najszybszych tras rowerowych w Polsce, płaska, prosta, szeroka i z pięknym asfaltem, jechałbym! Schowana w samochodzie Zuzka ze łzami w zatyczkach od lemondki spoglądała na śmigających ulicą Warszawską triathlonistów...

Widząc takie plakaty nie można było nie wcisnąć mocniej pedałów! / fot. Martyna & Paweł

Nie spodziewałem się, że kibicowanie może sprawić tyle frajdy. Wyliczanie kto za ile będzie przejeżdżał, przygotowywanie pĄplakatu i darcie ryja tam były jednymi z moich najfajniejszych sportowych przeżyć. Ostro się na tej trasie rowerowej zgrzałem, bo słońce operowało konkretnie, ale kilkudniowy ból karku to nic przy radości jaką dał nam ten czas. Strasznie fajne było to, że wiele osób mnie tam rozpoznawało. Wypatrzyłem kilku znajomych triathlonowych forumowiczów (pozdro!) i kilku stałych czytelników bloga (pozdro!). Najwięcej frajdy dało mi jednak te parę osób, które po/przed zawodami podeszło ze słowami: „Siema, czytam bloga, fajny jest!” Dla tych osób to pozdro-pozdro-pozdro!:)

Z kolei podczas etapu biegowego spełniłem jedno ze swoich marzeń, przez bite pół godziny mogłem WALIĆ W GAR! Ależ się działo! To było około 5:30, więc najlepsi jakiś czas byli już na mecie, a my dopingowaliśmy innym. Ależ to był czas! Staraliśmy się wyłapywać imiona i każdej osobie kibicować oddzielnie. Co niektórzy wyrażali zdziwienie „Krasus i Garnek Mocy??” i to też było strasznie miłe, bo ktośtam mnie rozpoznał. Prywatni znajomi otrzymywali specjalną porcję dopingu z głośnym wykrzykiwaniem imienia i nazwiska, ależ wtedy przyśpieszali! Mam tylko nadzieję, że to nie dlatego, że mieli naszego dopingu dość i chcieli uciec;)

Kibicujący pĄpkinsi wspierali m.in. Przemysława, czyli współGARnkowicza Mocy / fot. Garnek Mocy

Grupowa samojebka... / fot. Wybiegany 

...i jej nie do końca udana próba od kuchni / fot. KGB & Mari

A po wszystkim wspólne zdjęcia, uściski, radość, gratulacje i uśmiechy, to była przygoda! Choć trzeba zaznaczyć, że warunki były piekielnie trudne i dla każdego kto ukończył te zawody należy się wielki szacun, kapelusze z głów, ludziska!

kĄkurs, znowu kĄkurs!
Wciąż trwa kĄkurs, w którym wygrać można własną tubę musli (Wasza kreatywność w wymyślaniu nazw robi wrażenie, ale liczę na więcej, więcej, więcej!;)), a tu znowu można coś dostać! W sobotę przed zawodami ogłosiłem na FB szybki mini-kĄkursik. Jako że przejechałem tego dnia na rowerze 90 km w 2:36:34, to nagrodę otrzyma osoba, która zrobiła na PozTri czas najbliższy moim 2:36:34. Na dystansie 1/2 IM pod uwagę brany jest czas roweru, a na 1/4 cały wynik. Wrzucajcie do końca przyszłego tygodnia (niedziela wypada 17 sierpnia) swoje wyniki tutaj, w komentarzach:)

Nagroda? Triathlonowy niezbędnik: opaska na czip oraz pasek na numer startowy marki Compressport od oswojonego sklepu biegowego Natural Born Runners!:) Pasek na numer świetnie sprawdza się nie tylko na zawodach triathlonowych, ale także na „normalnych” biegach (nie trzeba dziurawić agrafkami ulubionych koszulek i jest gdzie włożyć żele), a o przydatności opaski na czip wiedzą ci pechowcy, którzy zgubili czipa na tri-zawodach, a to się zdarza.

Jeden zestaw powędruje do osoby, której wynik będzie najbliżej mojego 2:36:34, a drugi zostanie wylosowany wśród wszystkich, którzy pochwalą się wynikiem (przypominam, że chodzi o etap rowerowy na 1/2 i/lub całość na 1/4 IM). Pamiętajcie o podpisaniu się, bym mógł zweryfikować wpis w przypadku zwycięstwa!:)

A koźlak się chłodzi...
„Lubię piwo – tak po prostu. Czasem mam ochotę na piwo lżejsze, z gatunku pszenicznych, esencjonalnych, ale najbardziej lubię piwa typu koźlak, cięższe, mocniejsze, rozgrzewające.” – to informacja od Magdaleny ESz-ER, która wygrywając lipcową edycję Biegiem po Piwo została pierwszą kobietą w historii, która otrzyma piwo z tego tytułu! Strasznie się cieszę, bo dotąd los wybierał samych facetów. Owszem, jest ich więcej w konkursie i biegają więcej, ale nareszcie szczęście uśmiechnęło się do dziewczyny.

Magda, jak sama mówi, jest „zwierzęciem korporacjnym”, które parę miesięcy temu postanowiło wrócić do aktywności fizycznej. Proszę, proszę, cóż za powrtót – od razu z piwem! Magda biega kiedy tylko może, czasami robi to ze swoim pięcioletnim synem, który towarzyszy jej wtedy na rowerze:)

Do lipcowej edycji Biegiem po Piwo dołączyło 708 osób, które łącznie przebiegły 67,3 tys. kilometrów, konkretnie, co?;) Trwa już sierpniowa edycja zabawy, więc rach-ciach dołączamy (kliku-kliku) i zapraszamy znajomych. Zrobimy tak: jeśli liczba uczestników przekroczy tysiąc, stanę na rzęsach i poszukam sponsora, by co miesiąc zamiast jednego piwa dla jednej osoby, były na przykład dwa piwa dla trzech osób:) Co Wy na to?

Zasady zabawy BIEGIEM PO PIWO:
1) Dołączamy do rywalizacji Biegiem po Piwo na Endomondo.
2) Biegamy, (liczy się bieganie, bieganie na orientację i bieganie na bieżni) i odnotowujemy swoje treningi w serwisie.
4) Po zakończeniu miesiąca następuje podsumowanie i losowanie.
5) Każde 19,99 km to jeden los.
6) Losuję zwycięzcę i kontaktuję się z nim. Uzgadniamy jakie piwo lubi (jeśli nie pijesz piwa to dostaniesz coś innego;)), wybieram dla niego jedno i wysyłam lub przekazuję osobiście jeśli jest taka możliwość.
7) Proste? Proste!:) Dołączacie?
8) Pamiętajcie, że ze względu na nagrody jest to zabawa tylko dla osób, które ukończyły 18 lat.
9) Miło mi będzie jeśli polubicie blogowy FP na Fejsiku i zaprosicie znajomych do gry.


11 komentarzy :

  1. miło było Cię (Was) widzieć na trasie, dzięki za dĄping :)

    rower 2:48:43

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze raz WIELKIE dzięki za kibicowania, za to że byliście :) a Twój okrzyk i walenie w garnek obudziły we mnie siłę, której wydawało mi się, że ani krzty nie mam, i tak dofrunęłam do mety :) ten mój etap rowerowy, ekhem... no dobra, niech będzie ;) 3:03:45. Za rok będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dystans długi: 2:41:37 na rowerze.

    To już wiem, dlaczego na finiszu nie widziałem garnka mocy - było właśnie rytualne przekazanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kibicowanie swoim przyjaciołom to najlepsza rzecz, którą można zrobić w czasie niedyspozycji. A przyjaciele na pewno to dostrzegą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Długi rower 02:57:32 - ale już widzę,że maksymalnie III miejsce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie wyklucza sukcesu w losowaniu! ;)

      Usuń
  6. Oki, to dopisuję się 2:39:34, 1/4 - całość :) I pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy to był nasz Koźlak? :) Gratulujemy pasji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, tym razem wytwór czeskiego piwowarstwa! :)

      Usuń
  8. No niech już będzie, że się "pochwalę" moim "osiągnięciem". Czas etapu rowerowego na 1/2 IM 3:10:07. Może nagroda z losowania osłodzi mi ostatnie miejsce w tym konkursie ;-)

    OdpowiedzUsuń